Strona główna
Powołanie
Porozmawiaj
Spotkanie z ...
Jednym słowem
Drzwi Otwarte
Krużganek zakonny
Śladami świętych
Moja modlitwa
Listy od Was
Warto przeczytać
Galeria Foto

-- Partnerzy portalu --

Wydawnictwo Sióstr Loretanek

Żywa Wiara

Misyjne Drogi

-- Polecamy --

Oaza - Ko¶ciół Domowy












Dziękuję Ci, że jestem kobietą...

 Krużganek zakonny


 Pierwsze o czym pomyślałam? Oczywiście: być matką. Jak się jednak okazuje, pierwsza myśl nie zawsze bywa najsłuszniejsza. Chwila zamyślenia wystarczyła, by dodać w duchu: żeby być matką, najpierw trzeba być małżonką. Macierzyństwo jest niejako następstwem tego wyboru (a przynajmniej powinno być). Najpierw trzeba zdecydować się, by być małżonką. Ponieważ niewiele kobiet podejmuje ten wybór, by być małżonką i matką, więc jest coraz mniej pięknych małżeństw i coraz mniej dzieci.

Wracając do tematu, co znaczy dla mnie być małżonką, a raczej oblubienicą, bo to słowo bardziej oddaje rzeczywistość , którą żyję.

Przez chrzest zostałam włączona w Kościół, który jest Oblubienicą Baranka – Chrystusa. Tak więc, od tego momentu zostałam wezwania, by wizerunek oblubienicy odzwierciedlać. Jednak pewnego dnia Chrystus zaprosił mnie, bym zaniechała wyboru mężczyzny-małżonka, a całą swoją miłość i kobiecą energię skierowała ku Bogu i Jego Królestwu. Pozytywna odpowiedź na zaproszenie Jezusa spowodowała, że oblubieńczość mojego serca nabrała specyficznego wymiaru, a jej wyrazem stały się śluby zakonne, w szczególności ślub czystości. Realizacja tego ślubu spełnia się w dwu wymiarach: wstrzemięźliwości seksualnej (tego, co nie wolno) oraz dziewiczości serca (tego co wolno, a nawet trzeba).

O pierwszym wymiarze chyba nie trzeba pisać, jest on dość jasno sformułowany. Drugi wymiar, dziewiczość serca, oznacza dla mnie drogę wzrastania w miłości. Moje serce ma kochać i być kochane, z nikim jednak z ludzi nie pozostając w relacji wyłączności. Serce dziewicze, zanurzone w miłości Boga, jest otwarte i pełne przyjaznej życzliwości, ale przez nikogo poza Jezusem nie jest posiadane. Chcę, by moje serce należało wyłącznie do Niego. Oznacza to dla mnie wytrwałe staranie, by całą sobą zwrócić się ku Niemu, szukać Go we wszystkim, pielęgnować tęsknotę i oddanie serca. Ta troska o kochające serce wyraża się w wytrwałej modlitwie i pamięci o Nim we wszystkich chwilach dnia, a może raczej staraniu się, by tak modlitwę i każdy dzień przeżywać. Te wysiłki wydają się bardzo ważne, jeśli bowiem ich brak – obumiera więź, a jeśli więź z Jezusem zanika, wszystko staje się martwe.

Gdy wszystko staje się martwe, niewyobrażalne jest przetrwanie prób, które przychodzą i to nie raz. Próba, gdy w sercu odzywa się silne pragnienie (uwarunkowane naturą), by mieć męża, dzieci… dom. Nie wiem, co robią inni w takich chwilach, ja świadomie całuję obrączkę (znak konsekracji) albo zwracam się w sercu do Jezusa mówiąc: dziękuję Ci, że jestem kobietą, dziękuję za pragnienia, które rodzą się we mnie. Na nowo wypowiadam moje TAK na Jego wezwanie. Ponawiam oddanie i proszę, by dał siłę do wytrwania i coraz większej miłości.

Kiedy chodzę sama po górach, lubię wracać innymi drogami niż doszłam w dane miejsce. Nie lubię przechodzić dwa razy przez to samo miejsce, gdy wiem, że można iść dalej, inaczej. Nie lubię wracać tą samą drogą – czyli jakoś cofać się. Często konsekwencją takiego podejścia do sprawy jest dłuższa droga powrotna, ale i narastanie wewnętrznej determinacji, by iść do przodu, do przodu mimo wszystko. Przenoszę to sobie na moje życie z Jezusem i drogę powołania. Nie ma odwrotu – jest tylko droga naprzód.

Z relacji oblubieńczej rodzi się macierzyństwo duchowe. Oznacza ono dla mnie wewnętrzne i zewnętrzne zatroskanie o osoby, które spotykam, a które noszą w sobie Jego Obraz i Życie. Właśnie to Życie – ich życie z Bogiem i w Nim – staje się moją troską. Wyrazem tego macierzyństwa jest codzienne ofiarowanie siebie w obowiązkach, pracach domowych, drobiazgach, które czekają na „chętnego” oraz w zewnętrznym apostolstwie. Prowadzenie spotkań dla dorosłych, młodzieży, dzieci, by Chrystus był rozpoznawany i kochany, by rosło Jego Królestwo. Świadoma modlitwa i przeżywanie codzienności jako dawanie siebie i z siebie – tak rozumiem to macierzyństwo, którego chcę i uczę się od Maryi – najpiękniejszej Oblubienicy i Matki.

s. Filipa UK

Uczennice Krzyża CSDS

UCZENNICE KRZYŻA -  Szczecin 
 

Co o tym myślisz?

Masz pytania?
Chcesz porozmawiać?
Zobacz tu... 

Komentarze:

Wyznania Siostry bardzo mi pomogły, Dziękuję :)

ania, 2010-06-30

Dzięki. Szczególnie za przypomnienie aspektu dziewiczości serca.

Chrześcijanka, 2009-08-01

dziękuję za to świadectwo. piękne..

lena, 2008-09-16

nie znam tego zakonu?

anka, 2008-09-13



 
 strona główna

 „RÓŻANIEC” 2018
 „Szerokie są drzwi ubogiej chaty”
 Rekolekcje wakacyjne 2015
 Zapraszamy do Rabki-Zdrój po wypoczynek i zdrowie!
 Każdy dzień rekolekcji uczył mnie czegoś nowego
 Szkaplerz karmelitański
 Bł. Ojciec Hilary Januszewski
 Maryja - doskonały przykład naśladowania Jezusa
 Eliasz - życie w obecności Boga
 Gdy jestem z Toba, ziemia mnie nie cieszy
 MARIANIE
 Pamiętajmy o różańcu!
 Błogosławiony Antoni Leszczewicz
 Błogosławiony Jerzy Kaszyra
 Błogosławiony Jerzy Matulewicz
 Błogosławiony Stanisław Papczyński
Copyright (c) 2006-2015 Zakony.pl Konto w portalu  |  Zakony żeńskie  |  Zakony męskie  |  Podziel się ...  |  O portalu  |  Kontakt  |  Partnerzy