Strona główna
Powołanie
Porozmawiaj
Spotkanie z ...
Jednym słowem
Drzwi Otwarte
Krużganek zakonny
Śladami świętych
Moja modlitwa
Listy od Was
Warto przeczytać
Galeria Foto

-- Partnerzy portalu --

Wydawnictwo Sióstr Loretanek

Żywa Wiara

Misyjne Drogi

-- Polecamy --

Oaza - Kościół Domowy












Zakon nie dla mnie?

 Moje powołanie


 Jest wiele pięknych świadectw powołaniowych. Są również osoby, które mimo, iż myślały o powołaniu do życia w zakonie, przekonały się, że to nie jest ich droga. Pójście za Chrystusem wymaga odwagi. Czasem również odwagi aby stwierdzić, że życie w zakonie nie jest dla mnie i szukać innej drogi swojego powołania. Taką decyzję warto dobrze przemyśleć a przede wszystkim przemodlić. Pokój serca pokazuje, że dokonaliśmy dobrego wyboru. Chrystus powołuje nas do życia i do świętości, niezależnie od tego czy będzie ona realizowana w zakonie czy w życiu małżeńskim. Tylko prawda wyzwala a Jan Paweł II woła do nas "Nie lękajcie się!".

Oto wypowiedzi kilku osób zaczerpnięte z forum na portalu www.wiara.pl :

 Zastanawia mnie kwestia przyjmowania osób do zgromadzeń. Trochę sama się z tym zetknęłam, więc tak trochę wiem jak to wygląda. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej przyjmuje się ludzi trochę tak rzeczywiście z” łapanek”. Nie wiem jak jest w zgromadzeniach męskich, ale jeśli chodzi o żeńskie to wystarczy, że dziewczyna pojawi się we wspólnocie kilka razy i już się ją przyjmuje. Aby wspólnota miała jak najwięcej powołań, aby nie wymarła. Po za tym zastanawia mnie podejście nie których sióstr – po dwóch zdaniach zamienionych z osobą pada pytanie – może zostaniesz u nas, wiesz, u nas robimy to i to, Pan potrzebuje rąk do pracy. Jezusowi się nie odmawia i takie tam. Ci którzy się z tym spotkali wiedzą co mam na myśli. Na poznanych kilka zgromadzeń, tylko w jednym zaprzyjaźniona siostra powiedziała mi – wiesz, nie u nas Twoje miejsce, u nas byś się dusiła. Ale do czego zmierzam.

Mnie zastanawia problem co z ludźmi, którzy po kilku miesiącach czy może latach odeszli ze zgromadzeń.

Rozgoryczeni, zawiedzeni, obrażeni na cały świat a przede wszystkim na Boga. W bezwzględny sposób obdarci ze złudzeń. Przecież, oni się nastawiali na maksa, że będą siostrami zakonnymi. A tu niespodzianka - trzeba wrócić! Jak ludzie zareagują. Nie mam powołania. Zmarnowałam powołanie. Do niczego się nie nadaję, tylko iść się powiesić... Inaczej było na rekolekcjach, gdzie siostry były takie miłe, kochane, dało się z nimi pogadać. A rzeczywistość życia wspólnoty już po kilku dniach jest totalnie inna. Zaczyna się formacja pod zgromadzenie a nie konkretnego człowieka, który ma świadomość swoich darów, talentów, ale i słabości oraz ograniczonych możliwości.

Dlaczego mówię o formacji pod zgromadzenie. Wystarczy spojrzeć na kilka sióstr z tego samego zgromadzenia, te same gesty, ruchy, zachowanie. Czasami sztuczność aż przeraża, odnosi się wrażenie, że ma się do czynienia z manekinami. Zastanie takiej rzeczywistości we wspólnocie budzi w człowieku bunt, niechęć. Opadają klapki z oczu. Osoby o mocnych charakterach zostają, rezygnują z siebie i stają takimi właśnie manekinami, inne po dłuższej lub krótszej walce odchodzą. Ale teraz rzeczywiście do sedna sprawy. Czy rzeczywiście tak jest, że wystarczy mieć powołanie i nie ważne gdzie, ważne byle by było zgromadzenie. A może trzeba by postawić pytanie – czy osoba która wykazuje chęć pójścia za Panem odnajdzie się u nas, czy będzie szczęśliwa i będzie miała możliwość wzrostu, rozwoju talentów, które dał jej nie kto inny jak Pan.
Talentna

 To co poruszyłaś w Swoim poście zaobserwowałam mając kontakt z różnymi zgromadzeniami, ale nie wszędzie tak jest, poznałam 2 lata temu zgromadzenie z którym wiążę swoją przyszłość i jestem wdzięczna Bogu , że daje mi właśnie do tej wspólnoty powołanie.Będące tam siostry nie są manekinami nie udają przed zainteresowanymi dziewczynami doskonałych,nie ciągną też na siłę, wręcz przeciwnie od razu mówią że u nich jest ciężko i że radzą zastanowić się i przemodlić decyzję.A co do odejść z zakonu, to zależy od człowieka i jego zaufania do Boga, moja koleżanka była 6 lat w zakonie i sama od siebie poczuła że to nie jej miejsce, że Bóg oczekuje czegoś innego, odeszła choć Bóg jest nadal najważniejszy w jej życiu.Czasami Bóg wzywa osobę do zakonu, by nauczyć ją czegoś i odejście wcale nie znaczy, że jesteśmy do niczego.
karmelcia

 Zgadzam sie z tym, ze czasem jest tak, ze osoba, ktroa decyduje sie na wstąpienie do zgromadzenia jest pewna, ze to jest jej powolanie. Jednak czesto zdarza sie, że osoba taka zupełnie inaczej wyobraza sobie takie zycie. Czasem jest tak, ze juz w okresie postulatu (czyli pierwszego okresu w zgromadzeniu) zezygnuje, bo po rozeznaniou uznaje, ze to nie dla niej. Czasem jest to błedne wybranie zgromadzenia, gdyz osoba ta ma powolanie do zgromadzenia o innym charyzmacie, wowczas szuka dalej. Rezygnacja po kilku latach moze wynikac z faktu, ze osoba zaczynala miec watpliwosci juz wczesniej, ale wmawiala sobie, ze ma powolanie... bala sie powrotu do swojego srodowiska. To jest trudne. juz na zawsze bedzie w swoim otoczeniu jako "ta co była w zakonie". takie naznaczanie ma miejsce glownie w malych srodowiskach. gdzie wszyscy wszystko o wszystkich wiedza.
Zastanawia mnie tylko fakt, ze w tych samych srodowiskach osoby ktore zrywaja zareczyny, czy rozwodza sie sa traktowane normalnie i ludzie to przyjmuja, a odejcie z zakonu jest czyms dziwnym. a przeciez w odejsciu ze zgromadzenia przed slubami wieczystymi nie ma nic zlego. przynajmniej ja w tym nic zlego nie widze.
Julia

Więcej na portalu wiara.pl:
Przyjmowanie i odejscia ze zgromadzen zakonnych
oraz
Byłam zakonnicą

 

Co o tym myślisz?

Masz pytania?
Chcesz porozmawiać?
Zobacz tu... 

Komentarze:

Witam serdecznie. Mam 22 lata, studiuję. Czasami zastanawiam się czy życie zakonne jest dla mnie pisane. Nigdy nie miałam chłopaka, moje koleżanki mają ukochane osoby inne są mężatkami. Nigdy nikt nie zwracal na mnie uwagi. Czasami mysle tak sobie ze to znak od Boga. Moze to On widzi we mnie kogos wyjątkowego. Z drugiej jednak strony nie chce nawet myśleć o tym ze kiedys moge zalozyc rodzine. Nie chce byc traktowana jako sluząca, boje sie ze trafie na zlego czlowieka. I znowu wracaja mysli o zakonie. Nigdy o tym znikim nie rozmawimialam. Nie wiem czykiedys kogos spotkam. Rodzice napieraja na mnie ze powinnam juz kogos miec. Nie wiem co robic. Czuje sie z tym samotna. Ostatnio na mysl przychodzi mi zakon swiecki. Boję się co bedzie w przyszlosci. Chce skonczyc studia i pracowac w zawodzie. Moim marzeniem jest miec male mieszkanie gdzies blisko swiątyni abym mogla kazdego dnia witac Jezusa ukrytego w Hostii i pomagac innym. Czy gdybym byla samotna w przyszlosci to czy takie zycie z daleka od mojej rodziny byloby grzechem? Prosze o pomoc. Boje sie. Boje sie ze nikt mnie nie pokocha a jak kogos spotkam to bede nieszczesliwa. :-(

Ola, 2013-07-01

Droga Karolino, Wspolczuje ci z powodu smierci twojego dziadka, z doswiadczenia wiem, ze sa to trudne momenty ale Pan Bog nigdy nas nie opuszcza. On zawsze jest z nami. Cieszy mnie, ze twoja relacja z Panem Bogiem jest teraz blizsza i ze , jak sie wyrazilas, rozmawiasz z nim w szczegolny sposob. Jestes mloda i wszystko przed toba, ale jesli czujesz takie pragnienie, ze Jezusa chce czegos wiecej od ciebie nie zostawiaj tego, nie probuj tlumic tego pragnienia. Ja bym ci poradzila zebys poszukala gdzies w poblizu twojego miejsca zamieszkania spotkan, dni skupienia, rekolekcji albo poprostu tak jak czasem niektore dziewczyny kontaktuja sie z nami i spedzaja dzien albo dwa na takim wyciszeniu i rozeznaniu. Poniewaz co teraz czujesz moze byc ziarenkiem powolania zakonnego, i jesli tak jest to trzeba je kultywowac, a moze byc tez wezwaniem Jezusa do blizszej relacji z nim, do poglebiania w wierze ale nie koniecznie jako siostra zakonna... dlatego jest wazne abys nie ustawala w dazeniu do odkrycia twojej drogi zyciowej i abys znalazla osobe (ksiedza, siostre zakonna albo osobe swiecka) ktorej bedziesz mogla powierzyc twojewatpliwosci i twoje pragnienia. Wiedz ze doskonale cie rozumiem bo ja tez bedac w twoim wieku mialam podobne uczucia, teraz mam 24 lata i jestem Karmelitanka Misionarka Terezjanka, i jestem bardzo szczesliwa, ale pamietaj ze kazdy z nas ma swoja droge... pozdrawiam cie serdecznie i bede sie za ciebi modlic Marta

s. Marta cmt, 2013-03-24

Karolino, jesteś młodą osobą, dobrze że czujesz pragnienie spotkania z Panem, niestety nikt, nie odpowie za Ciebie którą pójść drogą, proponowałbym na początek skorzystać ze spotkań POWOŁANIOWYCH -REKOLEKCJE, gdzie bardziej będziesz mogła doświadczyć , a zarazem zobaczyć świat konsekrowany od wewnątrz, wtedy sama wyczujesz co chcesz osiągnąć w swoim życiu, wiem sam ze swojego doświadczenia, z pewnością będzie to droga bardzo bogata i pełna pięknych przeżyć, ja sam jestem w trakcie podjęcia życiowej decyzji. Życzę ci obfitych darów ducha świętego, z pozdrowieniami. Sławek

Sławek, 2013-03-16

Witam mam 16 lat. Od jakiegoś czasu zaczęłam jeździć na msze o uzdrowienie duszy i ciała aby modlić o zdrowie dla mojego dziadka.Pochodzę z chrześcijańskiej rodziny bo od małego moi rodzice uczyli mnie modlić się chodzić do kościoła ale w tym czasie tak jakoś szczególnie zaczęłam rozmawiać z Bogiem. Niedawno mój dziadek umarł. Po tym wszystkim czuje takie jakby przyciąganie do kościoła, modlitwy. Czuje, że tak jakby Bóg mnie wyznaczyła dla mnie drogę abym poszła do zakonu.rozmyślam nad tym już dłuższy czas. więc pytam się co mam zrobić?

karolina, 2013-03-15

Kochana Aniu, jakiekolwiek procedury rozpoczynają się od osobistego kontaktu. A co do pracy z młodzieżą to niektóre są szczególnie oddane posłudze wśród ludzi młodych. Na przykład w moim Zgromadzeniu - Sacre Coeur składamy czwarty ślub - poświęcenia się wychowaniu młodzieży.Jak chcesz to zapraszam do kontaktu e-mailowego renatarscj@gmail.com

s. Renata (Sacre Coeur), 2012-01-25

Zastanawiam się jakie są procedury przyjęcia kandydatki do Zgromadzenia? Jaki wybrać zakon, żeby mieć do czynienia z młodzieżą?? gdzie się zgłosić? Jestem pełna rozterek chciałabym wreszcie znaleźć drogę życia??

Ania, 2012-01-17

wiem co czuja osoby ktore odeszly ze zgromadzenia ..........tesknota w sercu zostaje ....... wyryte jest na cale zycie

ilona, 2011-05-27



 
 strona główna

 „RÓŻANIEC”
-luty 2018
 „Szerokie są drzwi ubogiej chaty”
 Rekolekcje wakacyjne 2015
 Zapraszamy do Rabki-Zdrój po wypoczynek i zdrowie!
 Każdy dzień rekolekcji uczył mnie czegoś nowego
 Szkaplerz karmelitański
 Bł. Ojciec Hilary Januszewski
 Maryja - doskonały przykład naśladowania Jezusa
 Eliasz - życie w obecności Boga
 Gdy jestem z Toba, ziemia mnie nie cieszy
 MARIANIE
 Pamiętajmy o różańcu!
 Błogosławiony Antoni Leszczewicz
 Błogosławiony Jerzy Kaszyra
 Błogosławiony Jerzy Matulewicz
 Błogosławiony Stanisław Papczyński
Copyright (c) 2006-2016 Zakony.pl Konto w portalu  |  Zakony żeńskie  |  Zakony męskie  |  Podziel się ...  |  O portalu  |  Kontakt  |  Partnerzy